Ostatnio na Mogielicy byliśmy w 2022 roku. Ówczesna wieża była wówczas w opłakanym stanie i wejście na nią było niemożliwe. W tym samym jednak roku postawiono nową wieżę, tym razem metalową. I jest ona obecnie już trzecią wieżą na tym szczycie
Pierwsza była postawiona w latach 80-tych ubiegłego wieku i dotrwała do roku ok. 2008. Kolejna to właśnie ta na którą nie było dane nam wejść w 2022 roku, a obecna, metalowa jest już trzecią wieżą z kolei.
Ponieważ niedawno na YT na kanale "Odcienie szarości" znalazłem relację z wycieczki na Mogielicę zainteresowała mnie trasą jaką autor pokonał na szczyt. Zrobił on pętlę z parkingu w Zalesiu-Wyrębiskach.
Parking w Zalesiu jest duży, darmowy i częściowo zacieniony. Powstał aby zaktywizować rejon Mogielicy. Wokół szczytu wytyczono trasy rowerowe i do narciarstwa biegowego. Na polance z widokiem na Gorce zorganizowano miejsce piknikowe, wypożyczalnię rowerów i punkt Informacji Turystycznej. Jest miejsce na ognisko/grila wraz z drewnem. W weekend miejscowe Gospodynie sprzedają własne wypieki, miody i lemoniadę, oraz serwują kawę.
Nasza trasa-pętla przebiegała w drodze powrotnej ścieżką historyczną "Śladami oddziału partyzanckiego AK "Wilka" w skrócie ścieżką Wilka. W miejscu gdzie do jesieni 1944 roku był leśny obóz partyzancki ustawiono tablicę pamiątkową i próbowano odtworzyć częściowo obóz, ale się to udało tak raczej średnio. Z innych partyzanckich pamiątek na trasie mamy jeszcze leśniczówkę "u Florka", gdzie już od 1940 stanowiła on punkt konspiracyjny, a od połowy 1944 roku stacjononowało w niej dowództwo 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK. Po za tym krzyż partyzancki w miejscu gdzie w połowie 1944 stał partyzancki ołtarz polowy.
Cały szlak głęboko schowany pod koranami drzew. Na odcinku partyzanckim wąska, leśna ścieżka, miejscami nieco podmokła i błotnista.
Widoczność na okoliczne szczyty nie była jakoś powalająca, ale okoliczne, oraz te nieco dalsze były widoczne i do rozpoznania (np. Tatry, Babia Góra).
Ela kazała
mi wymyślić jakąś wycieczkę na 1 maja. Myślałem, myślałem i wymyśliłem.
Pierwotnie chciałem połączyć wycieczkę z mszą z racji Pierwszego Piątku
miesiąca maja. Ale msza w kościele na Jamnej była o 8:15, więc zdecydowanie za
wcześnie. Stanęło więc tylko na wycieczce.
Ruszyliśmy
spod kościoła asfaltem w kierunku Wzgórza Trzech Krzyży AK, a na rozstaju dróg
wybraliśmy leśny trakt w dół, w kierunku Jastrzębiej. Już kiedyś szliśmy tą drogą,
ale wówczas Klara wędrowała w nosidełku. Dziś robi to na swoich nogach. Co
prawda marudzi nieco doprowadzając nas frustracji, ale idzie. I dziś przeszła
ponad 10 kilometrów, co stanowi dosyć znaczny jak na Nią dystans.
Następnie
poszliśmy drogą leśną w górę do skały Wieprzek.
Oto co o tej
wychodni skalnej pisze Gemini:
Skała Wieprzek to jedna z
najciekawszych formacji skalnych na Pogórzu Rożnowskim, położona w lesie między
miejscowościami Jastrzębia, Siekierczyna a Jamna. Od 1987 roku jest prawnie
chroniona jako pomnik przyrody nieożywionej.
Oto najważniejsze informacje
na jej temat:
Charakterystyka
geologiczna
Rodzaj skały: Jest to ostaniec zbudowany z piaskowca
ciężkowickiego. Jego wiek szacuje się na około 50 milionów lat (dolny
eocen).
Forma: Skała ma rzadko spotykany w Karpatach
kształt rozległego stołu wierzchowinowego. Składa się z trzech części
oddzielonych szczelinami (powstały one w wyniku pęknięcia jednego bloku i
późniejszego wietrzenia).
Wymiary: Cała grupa ma około 25–52 metrów
długości i osiąga wysokość do 9 metrów. Dwie skrajne części przypominają
kształtem grzyby skalne, natomiast środkowa jest najbardziej masywna.
Ciekawostki: Na ścianach można dostrzec ciekawe
struktury komórkowe i arkadowe, które są efektem selektywnego wietrzenia
piaskowca.
Legendy
o powstaniu
Z nazwą „Wieprzek” wiążą się
dwie popularne opowieści:
1.O skamieniałym
zwierzęciu: Dwaj kupcy prowadzący świnie na targ do Zakliczyna pokłócili się o
jednego z wieprzków. Jeden z nich zakrzyknął: „Jeżeli ten wieprzek nie jest
mój, niech skamienieje!” – i tak też się stało.
2.O diable: Diabeł
niósł potężny głaz, by zrzucić go na kościół w Bruśniku. Gdy usłyszał dzwony
bijące na rezurekcję, wystraszył się i upuścił kamień w lesie, gdzie leży do
dziś.
Turystyka
i dostęp
Lokalizacja: Skała znajduje się na terenie Ciężkowicko-Rożnowskiego
Parku Krajobrazowego.
Szlaki: Przez Wieprzek przebiega ścieżka
przyrodnicza o tej samej nazwie oraz szlaki rowerowe prowadzące z
pobliskiej Jamnej.
Wspinaczka: Mimo że skały nadają się do
boulderingu, należy pamiętać, że jako pomnik przyrody podlegają ochronie i
wspinanie się na nie może być ograniczone lub zabronione bez specjalnych
pozwoleń
Potwierdziłem
prawdziwość legend w innym źródle (Przewodnik po Pogórzach S. Tomali) oraz
stwierdzam drobne odstępstwo w zakresie szlaków. Oprócz ścieżki przyrodniczej
jest jeszcze szlak turystyczny czerwony
Bacówka- Ciężkowice. W terenie ścieżka przyrodnicza nie jest oznaczona (może
kiedyś była), są natomiast przystanki z ciekawymi opisami. Nazwę Wieprzek nosi
także szczyt o kocie 456 m npm na którym znajduje się ta wychodnia skalna.
Po
obejrzeniu Wieprzka i zrobieniu kilu fotek poszliśmy drogą asfaltową za
czerwonym szlakiem na Jamną zamykając pętelkę.
Wycieczkę zakończyliśmy w bacówce na obiedzie, oraz w Chatce Włóczykija na deserze. Mamy niestety nie zbyt optymistyczne wrażenie. W bacówce z wizyty na wizytę widzimy zmiany idące w gigakomercję. Rozbudowa infrastruktury idzie w kierunku organizacji biesiad, komercji, eksklusiwu. Z samej pierwotnej bryły orginalnej bacówki wg pomysłu Moskały zostało tylko wnętrze jadalni, oraz.. ubikacje, które nijak nie pasują do wkraczającej na Jamną "nowoczesności". Z klimatu bacówek wg koncepcji E. Moskały już nic w zasadzie nie pozostało i chyba już byśmy się nie zdecydowali na weekendowy pobyt rodzinny w tym miejscu, a spaliśmy tam rodzinnie dwa razy: raz pod namiotem i raz z pokoju w starej bacówce. Zamówione natomiast jedzenie było dobre i w akceptowalnej cenie.
W "Chatce włóczykija" natomiast komercja była w zasadzie od początku, więc nie mam zastrzeżeń. Ceny za to są ogromne: za cappucino płaci się 22zł.
Na koniec dodam jeszcze jedną przykrą informację odnośnie bacówek. A mianowicie bacówka Na Brzance definitywnie kończy swoją działalność. Od dłuższego czasu funkcjonowała tylko w weekendy, ale teraz właściciele zdecydowali się zakończyć działalność- chyba ze względów ekonomicznych. A planowałem tam nocleg podczas przejścia szlaku Tarnów-Wielki Rogacz (jeszcze w tym roku). Także dwie bacówki z listy bacówek Moskały wypadają (ta na Jamnej oficjalnie funkcjonuje, ale trudno nazywać ją wciąż "bacówką")
Nareszcie!
Nareszcie mogliśmy wyjechać na małe "wietrzenie płuc i dróg
oddechowych". Od czasu mojego wypadku na nartach siedzieliśmy w domu,
chociaż było kilka weekendów, które sprzyjały rozpoczęciu sezonu.
Aby
nie było zbyt trudno, ani zbyt daleko (nie mogę nosić plecaka, więc wszystko
musi dźwigać Elżbieta) wybraliśmy się do Krynicy. W styczniu tego roku na
szczycie Góry Parkowej otworzono dla turystów i kuracjuszy nową, betonową z
windą (dla kuracjuszy) wieżę widokową z zamkniętą galerią na szczycie. Na
galerię widokową można wejść schodami: 6 pięter, 216 schodów, lub wjechać windą.
Bilet normalny/ulgowy kosztuje 15/10 zł.
Na
szczyt Góry Parkowej postanowiliśmy wjechać kolejką terenowo szynową. To też
jest atrakcja, szczególnie dla Klary. Ostatnio na Górze Parkowej byliśmy kilka
lat temu i zagospodarowanie przedstawiało się gorzej niż marnie. Obecnie to
klasyczny „full-wypas”. Kawiarnia, restauracja, wieża, ogród muzyka i dźwięk,
zjeżdżalnie. Generalnie polecamy.
Po
spędzeniu około 2 godzin pośród niektórych atrakcji, w końcu poszliśmy na szlak.
Na początek sezonu wybrałem krótką trasę okrężną przez Huzary, jakieś 6 km.
Po
drodze minęliśmy dwie atrakcje:
I.”Źródełko Miłości”
To urocze
miejsce na Górze Parkowej w Krynicy-Zdroju owiane jest wieloma legendami, a
woda z niego płynąca ma (według tradycji) pomagać w sprawach sercowych.
Oto 3
najważniejsze ciekawostki (dania) o Źródełku Miłości:
1. Legenda o magicznej mocy
Głównym
"daniem" jest oczywiście legenda. Głosi ona, że jeśli dwoje ludzi
wspólnie napije się wody ze źródełka, ich miłość będzie wieczna i
nierozerwalna. Jeśli natomiast jesteś singlem, wypicie wody ma sprawić, że
wkrótce spotkasz swoją drugą połówkę. To właśnie ta obietnica sprawia, że jest
to jeden z najchętniej odwiedzanych punktów w Krynicy.
2. Skład chemiczny i smak
W
przeciwieństwie do wielu innych krynickich wód (jak słynny,
"pachnący" jajem Zuber), woda ze Źródełka Miłości jest bardzo
łagodna. Jest to słabo zmineralizowana woda wodorowęglanowo-magnezowo-wapniowa.
Jest bardzo smaczna, orzeźwiająca i – co ważne dla turystów – pozbawiona
specyficznego, metalicznego posmaku typowego dla szczaw alkalicznych.
3. Otoczenie i figura dziecka z łabędziem
Źródełko
znajduje się w malowniczym miejscu na zachodnim stoku Góry Parkowej, przy tzw. Dukcie
Miłości. Rozpoznasz je po charakterystycznej rzeźbie przedstawiającej dziecko
(Amora) trzymającego łabędzia. To idealny przystanek podczas spaceru, gdzie
w cieniu drzew można odpocząć na ławeczkach i poczuć klimat przedwojennego
uzdrowiska. (tekst AI)
II.Szkółka egzotów (gatunków egzotycznych) Prof. Chodzickiego
To kolejne niezwykłe miejsce na mapie Krynicy, które przenosi nas w zupełnie
inny klimat. Szkółka Egzotów im.
prof. Edwarda Chodzickiego to pozostałość po funkcjonującej tu w latach 20 szkółce
leśnej w której hodowano egzotyczne gatunki drzew z myślą o ich introdukcji w
leśnym Parku Zdrojowym.
Szkółka znajduje się na południowym stoku Góry Parkowej. Jest to teren pod
opieką Leśnego Zakładu Doświadczalnego w Krynicy-Zdroju.
Oto 3 kluczowe fakty o tym miejscu:
1. Wizja profesora Chodzickiego
Szkółka została założona w latach 20. XX wieku przez
wybitnego naukowca, prof. Edwarda Chodzickiego. Jego celem było sprawdzenie,
jak obce gatunki drzew – pochodzące z Ameryki Północnej, Azji czy innych części
Europy – poradzą sobie w trudnych, górskich warunkach Beskidu Sądeckiego. To
nie tylko las, ale otwarte
laboratorium leśne.
2. "Amerykańska" roślinność w sercu Beskidu
Największą atrakcją szkółki są potężne, egzotyczne
drzewa, których nie spotkasz w typowym polskim lesie. Możesz tu podziwiać:
·Daglezje zielone – imponujące, szybkorosnące olbrzymy
z Ameryki Północnej.
·Sosny wejmutki – o charakterystycznych, długich i
miękkich igłach.
·Jodły olbrzymie oraz żywotniki olbrzymie. Spacerując tamtędy, można poczuć
się przez chwilę jak w lesie w Oregonie czy Kolumbii Brytyjskiej.
·Szydlice Japońskie- Szydlica japońska (Cryptomeria japonica) to
prawdziwa "perełka" w kolekcji prof. Chodzickiego, ponieważ jest to
gatunek, który w polskim klimacie radzi sobie wyjątkowo rzadko.
Szydlica (nazywana też cedrem japońskim) wyróżnia się na tle beskidzkich
świerków swoją unikalną sylwetką. Jej igły są krótkie, sztywne i wygięte do
wewnątrz (przypominają szydła – stąd polska nazwa), a korona ma często gęsty,
stożkowaty kształt. Zimą jej igliwie potrafi zmienić barwę na lekko rdzawą lub
brązowawą, co jest naturalnym mechanizmem obronnym przed mrozem.
Dla prof. Chodzickiego szydlica była najbardziej ryzykownym eksperymentem.
Pochodzi ona z wilgotnego i cieplejszego klimatu Japonii, więc jej przetrwanie
w Krynicy – gdzie zimy bywają surowe – jest dowodem na to, że profesor idealnie
dobrał mikroklimat (osłonięte, wilgotne zbocze Góry Parkowej). To, że te drzewa
wciąż tam rosną i osiągają spore rozmiary, jest ewenementem na skalę
ogólnopolską.
W Japonii szydlica jest drzewem narodowym, często sadzonym przy świątyniach
(niektóre okazy mają tam ponad 1000 lat!). W Krynicy pełni rolę ciekawostki
dendrologicznej, która pokazuje, jak plastyczna potrafi być natura, jeśli
zapewni się jej odpowiednie warunki. Spacerując ścieżką prof. Chodzickiego,
warto jej wypatrywać, bo to jedno z nielicznych miejsc w polskich lasach, gdzie
można ją zobaczyć "na żywo" w tak dojrzałej formie.
Warto podejść blisko i dotknąć jej kory
– jest czerwonobrązowa, włóknista i łuszczy się długimi pasami, co bardzo
odróżnia ją od chropowatej kory naszych rodzimych drzew.
No i „zdobyliśmy”
szczyt o nazwie Huzary 864m npm.
Szczyt
ten dawniej nazywano Czerteżem. Zalesiony, bez widoków, górujący nad Krynicą od
strony wschodniej. Obecna nazwa pochodzi od jakiejś potyczki z udziałem
Konfederatów Barskich z „carskimi” Przed II w.ś. na zboczu Huzarów znaleziono
szablę ułańską z łacińskim napisem "Deus, Spes Mea" (Bóg moją
nadzieją) i datą 1747, a w jarze granat armatni z XVIII wieku.
Choć
musieliśmy poczekać na nią pół roku dłużej, niż planowano, w końcu jest! W
październiku 2025 roku Gmina
Jodłowa oficjalnie otworzyła nową wieżę widokową, która idealnie dopełniła
panoramę Pasma Brzanki. Stanęła dumnie na Pogórzu Ciężkowickim, wypełniając
lukę między swoimi „starszymi siostrami” na Liwoczu i Brzance.
Co czeka na miejscu?
Konstrukcja robi wrażenie – to 31 metrów wysokości, z głównym tarasem zawieszonym 26 metrów nad ziemią. Widok?
Monumentalny! Nam udało się wypatrzyć zarysy Tatr, choć wiemy, że przy
„żylecie” na niebie będą one wyglądać stąd znacznie lepiej.
Pod wieżą przygotowano solidną bazę:
·Przestronna wiata i ławki (idealne na drugie śniadanie),
·Tablice informacyjne dla ciekawskich,
·Zapowiedź placu zabaw, który ma tu powstać wkrótce.
Nasze wrażenia (i mała przestroga)
Wybraliśmy się tam w niedzielne popołudnie i... nie byliśmy sami.
Popularność nowej atrakcji sprawiła, że skromny parking pękał w szwach, a na
dosyć wąskich schodach wieży momentami robiło się ciasno. Jeśli szukacie spokoju,
polecamy celować w godziny poranne lub środek tygodnia!
A takie szczyty są widoczne
Duchowy przystanek: Sanktuarium i Żywa Szopka
Zwieńczeniem wycieczki była wizyta
w pobliskim Sanktuarium Bożego Dzieciątka – jedynym takim miejscu w Polsce. To
był strzał w dziesiątkę, bo trafiliśmy na wyjątkową, wielkogabarytową żywą
szopkę. Idealne miejsce na wyciszenie po emocjach na wysokościach.