Plany na tę sobotę były zgoła odmienne. Mieliśmy jechać w Beskid Niski z zamiarem wycieczki hybrydowej: rowerowo-pieszej. Pogoda jednak była na tyle niepewna, że póki co tę wycieczkę odłożyliśmy sobie na kiedy indziej. W zamian za to wybraliśmy się do Łomnicy Zdrój, aby stamtąd pójść na ruskie pierogi do schroniska PTTK na hali Łabowskiej.
Historia tegoż schroniska sięga roku 1953. W tym roku sądecki oddział PTTK
rozpoczął budowę małego schroniska, które wchodziło wówczas w sieć małych
schronów turystycznych budowanych w czynie społecznym i uzupełniało obok
podobnych schronów na Jaworzynie i Przechybie ówczesną sieć schronisk.
Dużo więcej o historii hali i schroniska dowiecie się TUTAJ
Jako trasę wędrówki wybraliśmy wejście szlakiem niebieskim z parkingu przy końcowym przystanku autobusowym w Łomnicy (dalej droga w głąb doliny Łomniczanki jest zamknięta dla ruchu samochodowego), a powrót szlakiem żółtym przez Parchowatkę.
Szlak początkowo biegnie ładną drogą leśną mijając po drodze szkółki leśne.
Wzdłuż drogi płynie wartkim nurtem górski potok raz po raz przewalając się po
głazach. Dochodzimy do rozwidlenia dolin i przekraczamy w bród potok. Poniżej
brodu znajduje się pierwsza atrakcja, czyli naturalny wodospad o dziwnej nazwie
Pod 77. Bród pokonujemy z dużym problemem. Klara po raz pierwszy i niestety nie
ostatni ogarnia jakiś nieuzasadniona bojaźń. Nazwa wzięła się stąd że od tego
miejsca szlak niebieski wznosi się licznymi zakosami bardzo stromym zboczem na
halę Groń i ponoć tych zakosów jest właśnie 77.
![]() |
wodospad na Łomniczance o nazwie "Pod 77" |
Ta stromizna to był dla Klary kolejny powód by nam podnieść ciśnienie.
Dawniej bała się schodzić stromym szlakiem, stąd właśnie tak wybraliśmy
kierunek wędrówki, żeby stromiznę pokonywała w górę. Tym razem pod górę też
miała dużego stracha. A przecież zaliczała już takie stromizny, chociażby idąc
na Wysoką czy Borową. Trzeba przyznać, że podejście faktycznie jest strome,
kamieniste i bywa śliskie. Lepiej tamtędy wchodzić niż schodzić, szczególnie po
deszczu.
![]() |
| najstromszy fragment szlaku |
Zakosy jednak minęły i odtąd już bez traumy szliśmy dalej. Po osiągnięciu
grani grzbietowej ścieżka wyłagodniała. Po chwili weszliśmy na pierwszą halę,
halę Groń. Stoi tam szopa, ale nie wyglądała na dostępną. Widoki z hali
ograniczone, ale hala malownicza choć nie wielka.
![]() |
| Hala Groń z szopą i Parchowatką w tle |
![]() |
| Klara na tle Parchowatki |
Kolejna hala to już znacznie wyższy poziom estetycznych doznań. Hala Skotarki to kilku piętrowa hala wciąż użytkowana z kilkoma szałasami- też niestety niedostępne. (chociaż nie sprawdzałem, ale na takie wyglądały z daleka). Stąd już mieliśmy widoki, chociaż widoczność była ograniczona.
![]() |
| na hali Skotarki |
![]() |
| w głębi Lubovniańska Vrvhovina |
Ze Skotarki było już niedaleko do Schroniska. Przejście z parkingu w
Łomnicy do schroniska zajęło nam 2,5 g.i jakieś 560 metrów podejścia.
W schronisku czekała na nas znacznej długości kolejka do kuchennego
okienka. Akurat zbiegły się jakieś dwie czy trzy grupki turystów (chociaz na
naszej trasie było prawie pusto). Zamówiliśmy z Elą po żurku, a dla Klary
tradycyjnie ruskie pierogi.
![]() |
| po lewej północne rubieże Beskidu Sądeckiego (Postawne i Jaworze), po prawej Beskid Niski |
O godzinie 15 ruszyliśmy w drogę powrotną, ale.. zaczął padać przelotny
deszczyk. Odczekawszy chwilę aż opad zelży ruszyliśmy, chociaż prognozy
pokazywały że większy deszcz przyjdzie na jakieś pół godziny. I faktycznie.
Akurat w momencie gdy na trasie mieliśmy koleją atrakcję, tzn jaskinię
"Studnia grzybiarzy" na tyle się rozpadało, że Eli i Klarze nie
chciało się podejść pod jaskinię 100 od szlaku. Jaskinia znajduje się w miejscu
jakiego starodawnego olbrzymiego osuwiska.
![]() |
| otwór wejściowy do jaskini |
![]() |
| gdyby nie ścieżka, to odnalezienie wejścia byłoby trudne |
Studnia Grzybiarzy (wg https://jaskiniepolski.pgi.gov.pl/) Poziomo usytuowany
otwór wprowadza do studzienki, z której dna opada pochylnia, zaciskająca się po
4 m. Ku NW biegnie jeszcze krótki ciąg, kończący się salką z 3 m
kominkiem. Studnia utworzyła się w piaskowcach magurskich. Światło
sięga do dna studzienki wejściowej, cała studnia jest w strefie wpływów
warunków meteorologicznych panujących na powierzchni terenu. W otworze
występują mchy i porosty. Fauna nie była obserwowana.
odkryta w dniu 5 października 1993 r.
Przewidując nadchodzący opad ubraliśmy zawczasu w odzież ochronną. Chmura z deszczem, podającym w pewnym momencie nawet dosyć intensywnie przeszła jednak szybko i nad nami znowu zaświeciło słońce.
![]() |
| Deszcz |

Tak minęliśmy kolejną polankę na Siodle Pod Parchowatką.
Potem strome zejście zboczem tej góry na skraj łąk nad Łomnicą w przysiółku Króle.
![]() |
| Krzyż na rozstaju w przysiółku Króle |
![]() |
| Po lewej Lubviańskie Vrchy, w centrum Eliaszówka i po prawej Wielki Rogacz |
Tam opuściliśmy żółty szlak i drogą zamierzaliśmy zejść z pobliże naszego
parkingu. Jednakże zejście zagrodziła nam tabliczka informująca o zakazie
wstępu (droga prywatna) i ostrzegającą przez psami. Umocowany do słupka
prowizoryczny drogowskaz wskazywał kierunek zejścia do Łomnicy lichą ścieżką
pośród mokrych traw. I to był kolejny traumatyczny dla Klary odcinek. Ma jakieś
sensoryczne uprzedzenie przez „mizianiem” trawami i spadającymi kroplami
wody. Musimy ten problemem zainteresować panią Małgosię, która z Klarą ma
zajęcia psychologiczne.
Po osiągnięciu głównej drogi, dziewczyny zostały na przystanku a ja
poszedłem jeszcze jakieś 700 metrów na parking po samochód. I tak się nasza
wędrówka zakończyła. Trasa zajęła nam 5,35 g i 14 km, suma podejść 630 m.














