Na bieżący rok mam zaplanowane zawsze kilka wycieczek "na zaś". W tych planach plątała się trasa pt "Szczebel". Zaplanowana trasa wyznaczona została po czarnym szlaku- tym najbardziej stromym w calym Beskidzie Wyspowym, który słynie ze stromych podejść. No to jak jest zaplanowane, to trzeba iść
Logistycznie wyglądało to tak:. Dojeżdżamy do Lubnia do restauracji Beskidówka, tam zostawiam rower i jedziemy do Mszany Dolnej, gdzie na placu przed tamtejszym PSZOKiem (w miejscu skąd czarny szlak rozpoczyna wspinaczkę na Szczebel) zostawiamy samochód. Po udanym zejściu do Beskidówki, wsiadam na rower i po niespełna pół godzinie dojeżdżam i zabieram samochód do Beskidówki, gdzie oprócz Eli i Klary czeka na mnie zamówiony obiad.

strome podejście

Ale po kolei. Trasa podejściowa zaczyna się niewinnie. Począkowo wędruje się uliczką pośród domostw i nagle skręca się w dziki szlak wiodący korytem lokalnego, okresowego cieku. Potem znowu wchodzimy na asfalt, który po pokonaniu mostem Raby zaczyna się wznosić i wchodzi w las jako droga leśna. I tu niestety szlak w penym momencie w nieoczywistym miejscu schodzi z tej drogi w nieoznaczony sposób (dokładnie 1,8 km od PSZOK). Ponieważ oznakowanie jest calkiem świerze, a na poboczy drogi leżą świerzo ścięte drzewa, pewnie razem z drzewami ścięte zostało oznakowanie kierunkowe i poszliśmy dalej za drogą, zwłaszcza, że wydawala się logiczną trasą. Niestety orientuję się o pomyłce dopiero po 650 metrach i to po dosyć stromym podejściu. Oj, dostaje mi się "po glowie" od Malżonki. Mamy więc dodatkowe 1,3 metrów w nogach i niemale opóźnienie.
Szlak po tym jak niespodziewanie odbija z leśnej drogi przekacza potok i stromo "staje dęba" Na odcinku 1,3 km pokonuje się 350 metrów różnicy poziomów, co daje średni spadek 21%.
Na szczycie Szczebla spotykamy kilka osób w różnych grupkach. Jedni nawet palą w wyznaczonym miejscu ognisko i coś tam pieką w ogniu. Na szczycie znajdują się oprócz standardowych szlakowskazów:
- Stoły, ławy i miejsce na ognisko
- Ołtarz polowy
- tablica pamiątkowa poświęcona Andrzejowi Ratajowi: taternikowi, pasjonatowi biegów górskich i kolarstwa z Maszany Dolnej, który zginął w Tatrach w roku 2024 w wieku 60 lat.
- Księdzu Józefo Stańko: był on kapłanem archidiecezji krakowskiej i pełnił funkcję wicerektora Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, milośnik górskich wędrówek, który 3 grudnia 1968 roku zmarł nagle pod szczytem Szczebla (prawdopodobnie na zawał serca w wieku... zaledwie 54 lat).
- startowisko dla paralotniarzy
- ograniczony widok na pn i pn-wsch.

Lubogoszcz i Śnieżnica, na kolejncy planach po prawej: Ćwilien, Łopień i Sałasz

infrastruktura turystyczna na szczycie

Zejście ze Szczytu jest jeszcze gorsze niż podejście, bo tworzy je ścieżka z luźnymi kamieniami. Zchodziło się nam wyjątkowo długo i opornie. Łydki płoną, stopy bolą, kolana kwiczą.

startowisko z widokiem na Lubomira i Łysinę

mega strome i niewygodne zejście

Zimna Dziura
Po drodze przy szlaku poniżej Małego Szczebla znajduje się duża jaskinia Zimna Dziura. Do jej głównej sali można z łatowością wejść. I od razu można zrozumieć genezę jej nazwy. Wieje po prostu chłodem.
Wycieczkę kończymy w restauracji Beskidówka w Lubniu.
Relive 'Na Szczebel'

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz