Nareszcie! Nareszcie mogliśmy wyjechać na małe "wietrzenie płuc i dróg oddechowych". Od czasu mojego wypadku na nartach siedzieliśmy w domu, chociaż było kilka weekendów, które sprzyjały rozpoczęciu sezonu.
Aby
nie było zbyt trudno, ani zbyt daleko (nie mogę nosić plecaka, więc wszystko
musi dźwigać Elżbieta) wybraliśmy się do Krynicy. W styczniu tego roku na
szczycie Góry Parkowej otworzono dla turystów i kuracjuszy nową, betonową z
windą (dla kuracjuszy) wieżę widokową z zamkniętą galerią na szczycie. Na
galerię widokową można wejść schodami: 6 pięter, 216 schodów, lub wjechać windą.
Bilet normalny/ulgowy kosztuje 15/10 zł.
Na
szczyt Góry Parkowej postanowiliśmy wjechać kolejką terenowo szynową. To też
jest atrakcja, szczególnie dla Klary. Ostatnio na Górze Parkowej byliśmy kilka
lat temu i zagospodarowanie przedstawiało się gorzej niż marnie. Obecnie to
klasyczny „full-wypas”. Kawiarnia, restauracja, wieża, ogród muzyka i dźwięk,
zjeżdżalnie. Generalnie polecamy.
Po spędzeniu około 2 godzin pośród niektórych atrakcji, w końcu poszliśmy na szlak. Na początek sezonu wybrałem krótką trasę okrężną przez Huzary, jakieś 6 km.
Po drodze minęliśmy dwie atrakcje:
I.
”Źródełko Miłości”
Oto 3
najważniejsze ciekawostki (dania) o Źródełku Miłości:
1. Legenda o magicznej mocy
Głównym
"daniem" jest oczywiście legenda. Głosi ona, że jeśli dwoje ludzi
wspólnie napije się wody ze źródełka, ich miłość będzie wieczna i
nierozerwalna. Jeśli natomiast jesteś singlem, wypicie wody ma sprawić, że
wkrótce spotkasz swoją drugą połówkę. To właśnie ta obietnica sprawia, że jest
to jeden z najchętniej odwiedzanych punktów w Krynicy.
2. Skład chemiczny i smak
W
przeciwieństwie do wielu innych krynickich wód (jak słynny,
"pachnący" jajem Zuber), woda ze Źródełka Miłości jest bardzo
łagodna. Jest to słabo zmineralizowana woda wodorowęglanowo-magnezowo-wapniowa.
Jest bardzo smaczna, orzeźwiająca i – co ważne dla turystów – pozbawiona
specyficznego, metalicznego posmaku typowego dla szczaw alkalicznych.
3. Otoczenie i figura dziecka z łabędziem
Źródełko
znajduje się w malowniczym miejscu na zachodnim stoku Góry Parkowej, przy tzw. Dukcie
Miłości. Rozpoznasz je po charakterystycznej rzeźbie przedstawiającej dziecko
(Amora) trzymającego łabędzia. To idealny przystanek podczas spaceru, gdzie
w cieniu drzew można odpocząć na ławeczkach i poczuć klimat przedwojennego
uzdrowiska. (tekst AI)
II.
Szkółka egzotów (gatunków egzotycznych) Prof. Chodzickiego
To kolejne niezwykłe miejsce na mapie Krynicy, które przenosi nas w zupełnie
inny klimat. Szkółka Egzotów im.
prof. Edwarda Chodzickiego to pozostałość po funkcjonującej tu w latach 20 szkółce
leśnej w której hodowano egzotyczne gatunki drzew z myślą o ich introdukcji w
leśnym Parku Zdrojowym.
Szkółka znajduje się na południowym stoku Góry Parkowej. Jest to teren pod
opieką Leśnego Zakładu Doświadczalnego w Krynicy-Zdroju.
Oto 3 kluczowe fakty o tym miejscu:
1. Wizja profesora Chodzickiego
Szkółka została założona w latach 20. XX wieku przez
wybitnego naukowca, prof. Edwarda Chodzickiego. Jego celem było sprawdzenie,
jak obce gatunki drzew – pochodzące z Ameryki Północnej, Azji czy innych części
Europy – poradzą sobie w trudnych, górskich warunkach Beskidu Sądeckiego. To
nie tylko las, ale otwarte
laboratorium leśne.
2. "Amerykańska" roślinność w sercu Beskidu
Największą atrakcją szkółki są potężne, egzotyczne
drzewa, których nie spotkasz w typowym polskim lesie. Możesz tu podziwiać:
·
Daglezje zielone – imponujące, szybkorosnące olbrzymy
z Ameryki Północnej.
·
Sosny wejmutki – o charakterystycznych, długich i
miękkich igłach.
·
Jodły olbrzymie oraz żywotniki olbrzymie. Spacerując tamtędy, można poczuć
się przez chwilę jak w lesie w Oregonie czy Kolumbii Brytyjskiej.
·
Szydlice Japońskie- Szydlica japońska (Cryptomeria japonica) to
prawdziwa "perełka" w kolekcji prof. Chodzickiego, ponieważ jest to
gatunek, który w polskim klimacie radzi sobie wyjątkowo rzadko.
Szydlica (nazywana też cedrem japońskim) wyróżnia się na tle beskidzkich
świerków swoją unikalną sylwetką. Jej igły są krótkie, sztywne i wygięte do
wewnątrz (przypominają szydła – stąd polska nazwa), a korona ma często gęsty,
stożkowaty kształt. Zimą jej igliwie potrafi zmienić barwę na lekko rdzawą lub
brązowawą, co jest naturalnym mechanizmem obronnym przed mrozem.
Dla prof. Chodzickiego szydlica była najbardziej ryzykownym eksperymentem.
Pochodzi ona z wilgotnego i cieplejszego klimatu Japonii, więc jej przetrwanie
w Krynicy – gdzie zimy bywają surowe – jest dowodem na to, że profesor idealnie
dobrał mikroklimat (osłonięte, wilgotne zbocze Góry Parkowej). To, że te drzewa
wciąż tam rosną i osiągają spore rozmiary, jest ewenementem na skalę
ogólnopolską.
W Japonii szydlica jest drzewem narodowym, często sadzonym przy świątyniach
(niektóre okazy mają tam ponad 1000 lat!). W Krynicy pełni rolę ciekawostki
dendrologicznej, która pokazuje, jak plastyczna potrafi być natura, jeśli
zapewni się jej odpowiednie warunki. Spacerując ścieżką prof. Chodzickiego,
warto jej wypatrywać, bo to jedno z nielicznych miejsc w polskich lasach, gdzie
można ją zobaczyć "na żywo" w tak dojrzałej formie.
Warto podejść blisko i dotknąć jej kory
– jest czerwonobrązowa, włóknista i łuszczy się długimi pasami, co bardzo
odróżnia ją od chropowatej kory naszych rodzimych drzew.
No i „zdobyliśmy”
szczyt o nazwie Huzary 864m npm.
Szczyt
ten dawniej nazywano Czerteżem. Zalesiony, bez widoków, górujący nad Krynicą od
strony wschodniej. Obecna nazwa pochodzi od jakiejś potyczki z udziałem
Konfederatów Barskich z „carskimi” Przed II w.ś. na zboczu Huzarów znaleziono
szablę ułańską z łacińskim napisem "Deus, Spes Mea" (Bóg moją
nadzieją) i datą 1747, a w jarze granat armatni z XVIII wieku.
I to byłoby na dziś tyle.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz